Menu
Dzisiaj jest: 12 Lipiec 2020    |    Imieniny obchodzą: Jan, Wera, Brunon
NAJNOWSZE:

Publikacja1

plus brzozow
reklama
Admin

Admin

URL strony: http://www.brzozowiana.pl

Dukielskie memento...

     Niezbyt chętnie sięgamy po tematy spoza regionu. Trudno jednak pominąć rocznicę bitwy o Przełęcz Dukielską, czy operację dukielsko-proszowska, należącą do bardziej znanych epizodów końca II wojny światowej. To właśnie we wrześniu  1944 roku, na terenach Beskidu Niskiego, po obu stronach dzisiejszej granicy polsko-słowackiej toczyły się ciężkie walki niemiecko–radzieckie. Armia Czerwona, nacierając na obszary zajęte przez III Rzeszę, w tych górzystych terenach przełamywała zdecydowanie opór wojsk niemieckich. Operacja, trwająca w dniach 8 września - 30 listopada, kosztowała walczące strony kilkaset tysięcy istnień. Straty radzieckie - 123 tys., czechosłowackie - 6.5  i niemieckie 70 tysięcy poległych. Warto o tym wspomnieć w 70 rocznicę tych wydarzeń. Więcej pisze o tym w dalszej części Marcin Michańczyk.

    Gdy we wrześniu 1944 roku stawali do morderczej walki o Karpatenfestung nie wiedzieli jeszcze o trudach tej jesiennej kampani. Do granicy Słowcji daleka była droga a generał Ludwik Svoboda nie nalegał. Dopiero wojskom drugiego rzutu udało się wyzwolić Krosno. Natomiast 1 Korpus Czechosłowacki początkowo pod rozkazami generała Jana Kratochvila a od 11 września generała Ludvíka Svobody. W dniu 8 września1944 weszła do Wrocanki 3 brygada z I Korpusu, której dowódcą był gen. Karel Klapalek i 241 dywizja piechoty z 101 korpusu piechoty. Jednostki zdobyły i utrzymały wieś mimo silnego ostrzału artyleryjskiego i poniesionych dużych strat. Następnego dnia 9 września 241 dywizja musiała odeprzeć aż osiem silnych kontrataków niemieckich prowadzonych przy wsparciu czołgów z rejonu Miejsca Piastowego. Czołgi 25 korpusu pancernego ugrzęzły podczas przeprawy przez rzekę Jasiołkę. Marszałek Koniew polecił zmienić dowódców obydwu tych jednostek. W czechosłowackiej miejsce generała Kratochvila zajął generał Ludvík Svoboda przyszły prezydent republiki .Po latach wspominał.

„Faszyści wykorzystali wzniesienia karpackie doskonale. Umocnili się na ich szczytach, na stokach i przeciwstokach dolin, a drogi dojścia do nich trzymali pod dokładnym ostrzałem. W tym czasie, w roku 1944, większość ich była zdecydowana jeszcze nawet umrzeć za Führera, byle tylko nie przepuścić przez Góry Karpackie Armii Radzieckiej i Czechosłowaków, którzy mieli rozkaz przebić się w głąb Słowacji, do powstańców. Hitlerowcy zawzięcie bronili każdego wzgórza i pagórka, każdego stanowiska, każdego okopu, każdego zbocza. Chodziło im o własną skórę, toteż walczyli zaciekle, bojąc się odwetu za Lidice, Leżaki, za spalone i spustoszone wsie radzieckie i miasta. Ale nam z kolei powierzono zbyt wielkie zadanie, by wolno nam było utknąć w Karpatach. Wola i pragnienie zwycięstwa pchały nas naprzód. Ledwie jednak osiągnęliśmy jeden szczyt, widzieliśmy już przed sobą następny. A za nim na lewo i na prawo wznosiły się następne. Było ich mnóstwo. Jednego z tych wzniesień nie zapomnę do końca życia. Było to wzgórze 534. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Na Pogórzu Karpackim są podobnych wzniesień dziesiątki i setki. Ale w pasie naszego natarcia to właśnie wzgórze miało niezwykłe znaczenie. Decydowało o możliwościach dalszego marszu naprzód. Kto był panem wzgórza 534, panował nad doliną i drogami do miasta Dukli. Tak więc 11 września o brzasku rozpętały się krwawe walki. Wzgórze 534 stało się świadkiem najbardziej zażartych walk. Wokół tego wzniesienia rozegrało się tyle dramatycznych wydarzeń, że nikt, kto te boje przeżył, nigdy go nie zapomni. Po kilku dniach ciężkich walk zdobyliśmy Wzgórze 534. Wydarliśmy je faszystom mimo, że wprowadzili do walki, nową, świeżą dywizję i dodatkową dywizję pancerną. Wzgórze miało strategiczne znaczenie, dlatego Niemcy prowadzili tak zacięte walki. Na wzgórze waliły się bez przerwy fale kontrataków. Ile ich było w sumie, tego już chyba nikt nigdy nie policzy. Niespodziewanie silne natarcie na Duklę z 19 na 20 września powiodło się. Padło miasto Dukla, w którym znalazły śmierć setki hitlerowców. Było to nie tylko zasługą broni naszej i radzieckiej, lecz również broni nieprzyjaciela. Faszyści, wściekli z powodu utraty ważnego węzła obrony, rzucili na miasto śmiercionośny huragan pocisków, zasypując nimi również swoje wycofujące się wojska.Dukla została zdobyta, ale przed nami była jeszcze ciężka droga do granicy Słowacji.”

Ludvík Svoboda

Nieznany słowacki obserwator operację górska skomentował ”Atak skupił się w Mszanie i Smerecznym w miejscach, gdzie Niemcy zbudowali stalowe bunkry. Początkowo czechosłowackie oddziały znajdowały się zbyt daleko aby brać udział w pierwszych walkach gdyż utknęły na zalanych drogach. 38 armia radziecka szybko przebiła się przez obronę niemiecką niedaleko Dukli. Do 10 września przedarli się do Krosna ale druga linia obrony niemieckiej zastopowała ruchy oddziału.

Walki w tym rejonie sięgały około 15 do 20 kilometrów w głąb i tak samo były szerokie. Niemcy, oprócz swoich broni, piechoty i artylerii mieli tysiące lądowych bomb już zakopanych. Wzgórza były oczywistym problemem. Walki o Wzgórze 534 oraz Hyrowa były decydujące. Te góry były znacznie ważniejsze od innych. Niemcy okupywali wyżej położony teren i nie dawali odpocząć stronie ofensywnej. Radio 4-tego Batalionu zostało zniszczone a Batalion odizolowany przez niemiecką artylerię. Na szczęście dla oddziału, Svoboda miał obszerną wiedzę o Karpatach i uratował Batalion wysyłając odpowiednie siły. Wzgórze 534 zmieniało właścicieli kilka razy. Góra Hyrowa była równie trudna do zdobycia z odosobnionym oddziałem niemieckim ostrzeliwującym Czechosłowaków, którzy posuwali się aby uratować batalion Katiusz, który konsekwentnie kierował swoją siłę ognia przeciwko temu rozmieszczeniu. Iwan Kurbatov sowiecki artylerzysta później powiedział, że każdy punkt strzelania Niemców" musiał być "zdemaskowany i wykurzony". 10 września generał Koniew osobiście przybywa na inspekcję sytuacji. Rozpoznał, że oddziały słowackie nie przychodzą od tyłu jak wcześniej oczekiwano. Odkryto późnie, że 27 sierpnia Niemcy przygotowali plany rozbrojenia Armii Słowackiej szyfr "Kartoffelnernte". W dużej mierze było to w odpowiedzi na niemiecką informację wywiadowczą sugerującą, że Armii Słowackiej nie można ufać w świetle powstania SNP Rozmieszczenie grupy armii "Henrici" w sierpniu 30- 31 poruszającej się na południe przez Duklę przeszło całkowicie niezauważone przez Sowietów. Oddziały Armii Slowackiej Wschodniej stacjonowały w Presov i okolicy. Ich dowódca, generał August Malar stracił odwagę dla powstania. Wysłał sygnały do swoich oddziałów, że oddziały "Heinrici" najeżdżające Słowację nie przedsięwezmą żadnych środków karnych wobec Armii i dlatego też mają nie odpowiadać. W przeciągu 24 godzin Heinrici rozbroił Armię Słowacką Wschodnią, zaaresztował Malara i ponownie ustawił pozycję defensywną. Tylko parę oddziałów odłączyło się. Sowieci założyli, że Armia Słowacka była nadal na swoim miejscu i polegała głównie na informacji wywiadowczej zebranej przez partyzanckich tajnych agentów którzy przechodzili przez granicę aby dostać najświeższe dane.Podczas początkowego ataku Niemcy sprowadzili oddziały posiłkowe i sprzęt tym sposobem prawie podwajając swoje siły do 2 oddziałów pancernych w przeciągu kilku dni. 6 dni drogi do Presova zamieniły się w 4 miesiące. Kapisowa 29 sierpnia. Niemiecki samolot zanurkował nad głowami. Anna Massova i jej mąż mieli 4 dzieci w wielu od 21 miesięcy do 10 lat.

"Uciekliśmy do lasu, położyliśmy się w dole przy rzeczce i zakryliśmy się tak" schyla głowę i zakrywa ją rękami. "Później czekaliśmy. Kiedy wróciliśmy Niemcy byli wszędzie! Kierowali się do ziemianek. Jeden z żołnierzy powiedział: gdzie byliście partyzanci? Ale wtedy inny który mówił po polsku zapytał: jak masz na imię? I powiedziałam że Anna a on powiedział: Anna nie bój się, wszystko będzie dobrze, Wziął krzyż ze swojej szyi i pokazał go mi".Anna Massova

Anna jest zagorzałą greckokatoliczką i ten gest wspomina z czułością. "On był farar" mówi używając słowackiego słowa oznaczającego proboszcza. Dukla w końcu po ciężkich walkach została zdobyta. Wzgórze Franków nazwano Krwawym Wzgórzem a dolina rzeki Iwielki już nie barwiła się na czerwono od krwi rannych i zabitych żołnierzy. Minęło 70 lat. Co roku w Dukli na cmentarzu wojennym odprawiana jest uroczysta msza ku czci poległych soltatów.  Wszelkie wspomnienia ukazują heroizm biorących udział w karpacko dukielskiej operacji. Działo się tak na przykład z historią generała lejtnantna Wiktora Baranowa i I Korpusu Kawalerii Gwardii który to wszedłszy w wyłom obrony niemieckiej dotarł aż do Krempnej i Ciechani gdzie wkrótce został okrążony przez wojska wroga. Tylko niewielu zdołało się przedrzeć w okolicach Tylawy. Zaopatrzenie uzyskiwał ze zrzutów nocnych „pociaków” transportowo sanitarnych Polikarpow 2. Wiele publikacji na temat dukielskiego przesmyku przez lata gloryfikowalo poświęcenie walczących radzieckich i czechosłowackich żolnierzy. Wydano wiele propagandowych przewodników chociaż w świetle dzisiejszych odkrywanych dokumentów wcale nie było tak idealnie. Po latach spójrzmy na bitwę inaczej. To największa bitwa górska II Wojny Światowej. Po stronach konfliktu to oficjalnie 16 211 żołnierzy ZSRR zostało rannych lub zaginionychw tym 26 843 zgonów. Zniszczonych zostało 478 czołgów i dział szturmowych 962 dział i 192 samolotów. Straty 1 Korpusu Czechosłowackiego: 5699 rannych i zaginionych w tym 1630 zgonów. Straty niemieckie to 20 000-70 000 żołnierzy poległych rannych i zaginionych. Skutki prowadzonych działań wojennych to ciemna strona bitwy. Mówi się że Stalin poprzez rozkaz Ludowego Komisarza Obrony znany jako  Rozkaz Nr 227 „ani kroku wstecz” pozbył się niepewnie politycznych Kazachów i Ukraińców na co wskazują wspomnienia walczących. Mówi się że wojna ziemię pamięta jako spichlerz pełen śmierci. Wielu się o nią otarło i przeżyło. Po wojnie saperzy mieli wiele pracy z „zardzewiałą śmiercią”.Teraz ziemia oddaje co zabrała. Saper Stanisław Bzoma wspomina

„Pomaszerowaliśmy do Tarnowa, tu określono nam zadanie. Ja byłem wtedy dowódcą drużyny. (...) Posłano nas na Przełęcz Dukielską. Nazwali ją wtedy „Przełęczą Śmierci”. Trupów tam było... radzieckich, niemieckich, czeskich. A min... Drogi były rozminowane. Ale w górach pełno. Niemieckie, ruskie, węgierskie. Te ostatnie były bardzo czułe na wszelkie uderzenia. Najwięcej jednak było tych skaczących naciąganych drutem. Myśmy je nazywali „pomsta”, bo to była radziecka mina POMz 2. Na Przełęczy Dukielskiej byliśmy około miesiąca, potem alarmowo przesunięto nas w rejon Dębicy. Tam praca była lżejsza. Ale w górach był ciężko... Znosiło się miny na płaszczyzny i tam wysadzało wieczorem. Z wyjątkiem tych RM 1. Bo te musieliśmy wysadzać na miejscu. Każdy z nas znał miny niemieckie, ruskie, węgierskie, a nawet rumuńskie. Czasem jednak musieliśmy się uczyć. Życie sapera przypominało o tym. Spotykaliśmy na Przełęczy Dukielskiej trupy ludzi, saren i innych zwierząt. Widzieliśmy już tylko szkielety, bo był to prawie rok po walkach, ale ze szczątków mundurów mogliśmy odczytać jakiej narodowości był ten żołnierz. W czołgach było pełno załóg”. Stanisław Bzoma

Wiersz ten to niejako memento właśnie dla nich:

„Tylko matki saperów czekały

Tylko matki saperów płakały

Bo dla saperów nie skończył się bój

Śmierć wszystko zabiera nawet ciało sapera

Naszym synom saperom choć raz jeszcze

pomylić się daj”.

    Patronem Szkoły Podstawowej w Iwli czyli miejscem Dolini Śmierci  zostali Bohaterowie Operacji Karpacko Dukielskiej. Tak społeczeństwo dba o pamięć i pomniki owych ciężkich czasów. Na drodze do słowackiego Svidnika powstał swoisty skansen działań 1944 roku. Dukla Teodorówka Dolina śmierci. Dzisiaj na mapach to dwie szable i milczący świadkowie historii. Przypominamy o cmentarzach jak ten w Hunkovcach i Dukli by czerwona krew wsiąknięta w dukielską ziemię wydała pokoju plon.

 Marcin Michańczyk

Podkarpacki Festiwal Nauki i Techniki w Brzozowie. Dzień drugi

  • Dział: Inne

     Za nami drugi (i niestety - ostatni) dzień Podkarpackiego Festiwalu Nauki i Techniki, odbywającego się w I Liceum Ogólnokształcącym w Brzozowie. Wśród kilku tysięcy zwiedzających (wczoraj i dziś) byli uczniowie brzozowskich szkół średnich, gimnazjów z wszystkich niemalże gmin w powiecie; zdarzały się także osoby dorosłe, mieszkańcy miasta.

    Podobnie jak wczoraj młodzież zmierzyła się z zagadkami logicznymi i technicznymi serwowanymi przez Centrum Nauki Kopernik, dużą frekwencją cieszyły się stoiska specjalistyczne (żywność, układanie fryzur), stoiska z doświadczeniami chemicznymi i fizycznymi oraz symulatory lotu. Młodzież podobnie jak wczoraj była pod wrażeniem przejażdżki triberdem oraz pokazu lotem dronem. Całość dopełniły warsztaty modelarskie oraz zajęcia na temat odnawialnych źródeł energii.

    Motto przewodnie „Nauka nie musi być nudna” oddaje w pełni ideę organizacji tego typu imprez. Warto organizować takie przedsięwzięcia gdyż młodzież już na wczesnym etapie kształcenia może dzięki nim, odkrywać w sobie nowe zainteresowania, rozwijać te które już posada oraz (a może zwłaszcza) planować swoją przyszłość. Miejmy nadzieję, że takie festiwale dadzą  początek nowej tradycji w regionie brzozowskim.

     Organizatorem tego przedsięwzięcia był Marszałek Województwa Podkarpackiego, Starosta Brzozowski i I LO w Brzozowie przy współpracy Centrum Kształcenia Praktycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Mielcu oraz Zespołu Szkół Ekonomicznych w Brzozowie.

    Warto zobaczyć galerię zdjęć z obu festiwalowych dni.  (admin)

Podkarpacki Festiwal Nauki i Techniki. Brzozów - dzień pierwszy

  • Dział: Inne

 „Nauka nie musi być nudna” cz. I

    Za nami pierwszy dzień Podkarpackiego Festiwalu Nauki i Techniki – wielkiej imprezy o charakterze kulturalno – naukowym, nad którym min. Brzozowiana.pl miała przyjemność sprawować patronat medialny. Całość odbywała się w I LO w Brzozowie i ZSE w Brzozowie.

    Na części sali gimnastycznej I LO młodzież szkół gimnazjalnych i średnich miała okazję zapoznać się z ofertą szkół średnich, instytucji naukowych oraz kulturalnych z całego Podkarpacia. Największym zainteresowaniem cieszyły się stoiska z układaniem fryzur (co oczywiste prym na tym stoisku wiodła płeć piękna). Każda z dziewczyn mogła zobaczyć się jako potencjalna panna młoda z wystylizowaną i pięknie ułożoną fryzurą. Pobliskie stoisko (oba z ZSE) kusiło wymyślnymi potrawami i co zrozumiałe również przyciągało spore grono zwiedzających. Największe jednak wrażenie robiły stoiska naukowo – techniczne. Stoisko I LO to liczne doświadczenia z fizyki oraz chemii, które mieszkańcy Brzozowa i okolic mogli już widzieć choćby podczas pikniku ze szkołami ponadgimnazjalnymi. Wybuchy, zmieniające się kolory cieczy czy zjawiska z prądem jak zwykle prezentowały bardzo spektakularnie i przyciągnęły ogromną widownię.

    Stoiska techniczne to m.in. badanie mózgu oraz możliwość przesuwania przedmiotów siłą koncentracji czyli niemal metafizyka, sporą frajdę dla zwiedzających dostarczyły symulatory lotów śmigłowcem przygotowane przez Mielecki Portal Lotniczy EPML Spotters, pilotowanie śmigłowca to jednak nie taka prosta sprawa o czym mogli się przekonać zwiedzający osobiście. Całość uzupełniały makiety samolotów i rakiet. Mechanika i pojazdy sterowane przez uczestników poprzez komputer to interaktywne stoiska przygotowane przez Świat Robotyki Sylwester Paterek oraz Centrum Kształcenia Praktycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Mielcu oraz Agencję Rozwoju Regionalnego „MARR” S.A.

     Druga część sali gimnastycznej - wstęp tylko dla wybranych grup (dot. pojemności sal) - to gry i zabawy logiczne, które przygotowało Centrum Nauki Kopernik. Każdy kto tam był, mógł poćwiczyć umiejętności rozwiązania łamigłówek logicznych i technicznych, które potrafiły przyprawić o prawdziwy ból głowy.

    W dalszej części szkoły wybrane grupy młodzieży miały zajęcia z modelarstwa, odnawialnych źródeł energii oraz zajęcia z fotografii przygotowane przez Podkarpacki Klaster Energii Odnawialnej oraz Laboratorium FOTO LAB.

    Kolejną atrakcją przygotowaną przez organizatorów były pokazy na boisku szkolnym. Tutaj młodzież miała okazję przejechać się tribredem. Trójkołowy pojazd dostarczył nadspodziewanie dużo emocji, każdy mógł poczuć namiastkę sportowej jazdy, z tej formy atrakcji korzystali - co ciekawe - zarówno dzieci jaki obecni dorośli. Również na boisku szkolnym, każdy mógł poczuć się jak szpieg. Było to możliwe dzięki dronowi, którym można było posterować. Latająca maszyna zrobiła naprawdę duże wrażenie na zwiedzających.

    Całość uzupełniły wykłady w ZSE: "Dlaczego samolot lata", "Czy energia odnawialna nas ocali?"

Michał Wolak

Od Redakcji: Jutro zamieścimy relację z drugiego dnia.

Narodowe Czytanie „Trylogii” Henryka Sienkiewicza w Gminie Dydnia

    Narodowe Czytanie „Trylogii” Henryka Sienkiewicza w Gminie Dydnia odbyło się w dniu  5 września br. o godzinie 10.00 w sali widowiskowej Wiejskiego Domu Kultury w Dydni. W wydarzeniu udział wzięli uczniowie klas V i VI szkół podstawowych  oraz klas gimnazjalnych z terenu Gminy Dydnia (około 150 osób). Po odczytaniu listu Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego dot. wspólnego czytania „Trylogii” oraz  powitaniu uczestników przez Wójta Gminy Dydnia fragmenty powieści „Potop”  – począwszy od rozdziału pierwszego czytali: Wójt Gminy Dydnia, Zofia Morajko, Anna Węgielewska – uczennica Zespołu Szkół w Dydni, dyrektorzy gminnych szkół oraz Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Bibliotek Promocji i Wypoczynku w Dydni.  (UG Dydnia)

Zobacz całą galerię (fot. J. Kowalski): KLIK

Gmina Brzozów

  • Brzozów
  • Górki
  • Grabownica Starzeńska
  • Humniska
  • Przysietnica
  • Stara Wieś
  • Turze Pole
  • Zmiennica
  •  

Gmina Domaradz

  • Domaradz 
  • Barycz
  • Golcowa

Gmina Dydnia

  • Dydnia
  • Grabówka
  • Hroszówka
  • Jabłonka
  • Jabłonica Ruska
  • Końskie
  • Krzemienna
  • Krzywe
  • Niebocko
  • Niewistka
  • Obarzym
  • Temeszów
  • Ulucz
  • Witryłów
  • Wydrna

Gmina Haczów

  • Buków
  • Haczów
  • Jabłonica Polska
  • Jasionów
  • Malinówka
  • Trześniów
  • Wzdów

Gmina Jasienica Rosielna

  • Jasienica Rosielna
  • Blizne
  • Orzechówka
  • Wola Jasienicka
  •  

Gmina Nozdrzec

  • Nozdrzec
  • Hłudno
  • Huta Poręby
  • Izdebki
  • Siedliska
  • Wara
  • Wesoła
  • Wołodź

Gmina Dynów

  • Dynów
  • Bachórz
  • Dąbrówka Starzeńska
  • Dylągówka
  • Harta
  • Laskówka
  • Łubno
  • Pawłokoma
  • Ulanica
  • Wyręby
  •  

Powiat

  • Warto zobaczyć
  • Inne zdjęcia
  • Regionalne