Menu
Dzisiaj jest: 20 Maj 2019    |    Imieniny obchodzą: Aleksander, Bernardyn, Bazyli
NAJNOWSZE:
plus brzozow
reklama
Rzonca
reklama
Łukaciejewska
reklama
aska frydrych
reklama

10 lat „na urzędzie” - rozmowa z Zygmuntem Błażem, Starostą Brzozowskim

10 lat „na urzędzie” - rozmowa z Zygmuntem Błażem, Starostą Brzozowskim

10 lat „na urzędzie” - rozmowa z Zygmuntem Błażem, Starostą Brzozowskim

 

Sebastian Czech: Niedawno minęło 10 lat Pańskiego zarządzania powiatem brzozowskim. To była najważniejsza dekada w Pańskiej dotychczasowej zawodowej karierze?

Zygmunt Błaż: Nigdy nie zastanawiałem się nad klasyfikowaniem moich lat pracy, czy funkcji dotychczas pełnionych. Każdy etap był ważny, każdy inny. Żaden nie był całkiem łatwy, ale żaden nie był stracony. Odnajdywałem się zarówno w pracy zawodowej, jak i działalności publicznej. Zarówno tej konspiracyjnej, czyli solidarnościowej w latach osiemdziesiątych, jak i samorządowej. Najtrudniejsze było pewnie wojewodowanie w byłym województwie krośnieńskim, w latach 1990-1994. Nastała nowa rzeczywistość społeczno-polityczno-gospodarcza, dająca nowe, nieznane dotąd możliwości, ale jednocześnie niosąca za sobą niebezpieczeństwa, których negatywne skutki należało w jak największym stopniu minimalizować. Do tego, jak i do rozwiązywania innych spraw, potrzebne były nowe regulacje prawne, których wprowadzania w życie, a później stosowania, wszyscy uczyliśmy się na bieżąco. Ja miałem podwójną trudność, ponieważ nigdy wcześniej nie pracowałem w administracji państwowej. Wyzwanie było zatem znaczące, ale myślę – że przynajmniej w zdecydowanie większym stopniu – podołałem mu, przy wsparciu - rzecz jasna - moich współpracowników. Stworzono wówczas fundamenty ustrojowe, na których łatwiej pracowało się kolejnym ekipom rządzącym zarówno całym krajem, jak i w poszczególnych województwach.

 

S. Cz.: Starostą Brzozowskim został Pan po kilkuletniej przerwie w publicznej działalności. Nie wahał się Pan z decyzją o powrocie do samorządu?

Z. B.: Prawie cztery lata na stanowisku wojewody krośnieńskiego dało mi sporo doświadczenia. Poznałem samorządową problematykę na tyle dobrze, że objęcie funkcji starosty nie budziło we mnie jakiś obaw uniemożliwiających podjęcia się nowej pracy. Stawałem w swoim życiu przed jeszcze większymi wyzwaniami. Takim na przykład była działalność w „Solidarności”. Niosła ona za sobą nie tylko codzienne trudy organizacyjne, wynikające początkowo z organizacji struktur niezależnego związku zawodowego, czyli całkowicie nowego tworu na politycznej mapie totalitarnego wówczas państwa, ale również – po delegalizacji „Solidarności” – zagrożenia prawne, związane między innymi z utratą pracy, szykanowaniem najbliższych, czy nawet z utratą wolności, czego zresztą doświadczyłem w stanie wojennym. Jeśli do tego dodam omówione już wojewodowanie, to moje ówczesne doświadczenia wydawały się wystarczające do podejmowania kolejnych trudnych wyzwań.

 

S. Cz.: Jak w ogóle doszło do tego, że został Pan starostą brzozowskim?

Z. B.: Zdecydowałem się kandydować do Rady Powiatu w Brzozowie w 2002 roku i otrzymałem wystarczającą liczbę głosów, żeby mieć zaszczyt zasiadania w tym gronie. Następnie część radnych zwróciła się do mnie z propozycją objęcia funkcji starosty. Powiedziałem „tak”, w głosowaniu moja kandydatura otrzymała większościowe poparcie w radzie i tym sposobem zostałem starostą.

 

S. Cz.: Dużo się zmieniło w samorządzie przez lata, kiedy Pana w nim nie było?

Z. B.: Na pewno. Świat cały czas idzie do przodu, pojawiają się nowe pomysły, rozwiązania, które trzeba ujmować w ramy prawne, nadawać im bieg, wcielać w życie, żeby mogły być użyteczne i wykorzystywane przez obywateli. Nie zmieniło się natomiast jedno: ilość problemów. Tych nigdy nie brakowało, nie brakuje i pewnie brakować nie będzie.

 

S. Cz.: Szybko się Pan zaznajomił z tymi dotyczącymi powiatu brzozowskiego?

Z. B.: Szybko. I jeszcze szybciej zaczęliśmy je rozwiązywać wraz z zespołem, składającym się z bardzo doświadczonych samorządowców wchodzących w skład ścisłego kierownictwa powiatu, czyli przede wszystkim Wicestarosty Janusza Draguły i Sekretarz Ewy Tabisz, a w następnej kolejności naczelników poszczególnych wydziałów i ich pracowników, a także młodych, ambitnych ludzi, którzy z czasem obejmowali ważne stanowiska w starostwie. Zawsze stawiałem na młodych. Uważam, że w każdej instytucji musi być równowaga między kadrą doświadczoną, a ruszającą z zawodową karierą. Mieszanka rutyny z młodością zawsze daje pozytywne efekty.

 

S. Cz.: Plany wejścia Polski do Unii Europejskiej miały wpływ na wprowadzanie młodych pracowników na ważne stanowiska, czy nie miało to wielkiego związku?

Z. B.: Raczej nie. To moja stała taktyka można powiedzieć. Jakiego stanowiska bym nie piastował, zawsze promowałem młodych. Jestem do takich decyzji przekonany i wprowadzam je w życie. W przypadku wejścia Polski do Unii miało to pewnie dodatkowe znaczenie. Nowi naczelnicy nabywali nowe umiejętności, potrzebne również do sprawniejszego poruszania się w tematyce unijnej.

 

S. Cz.: W pierwszych dwóch latach zarządzania powiatem Polska nie była obecna w strukturach Unii. Dużo mniej środków przeznaczało się wówczas na inwestycje?

Z. B.: Funkcjonował już Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego, z którego pozyskiwaliśmy środki na inwestycje. Zabezpieczone osuwiska przy drodze powiatowej Brzozów - Wara

 

S. Cz.: Na co przeznaczone zostały te pieniądze?

Z. B.: Na drogi. One były w bardzo złym stanie i stanowiły priorytet w wydatkach.

 

S. Cz.: Z punktu widzenia samorządowca może Pan stwierdzić, że wejście Polski do Unii miało przełomowe znaczenie zarówno dla całego kraju, jak i dla poszczególnych regionów?

Z. B.: Zdecydowanie tak. To niesamowite wsparcie finansowe dla różnego typu działań. W skali kraju przykładowo ruszyły na całego inwestycje infrastrukturalne.

 

S. Cz.: A w powiecie brzozowskim?

Z. B.: Jak już zaznaczyłem, priorytetem były inwestycje drogowe.

 

S. Cz.: Warunkiem pozyskiwania środków zarówno unijnych, jak i rządowych, jest prawidłowe opracowanie wniosków. W naszym powiecie idzie to całkiem nieźle, co potwierdził zresztą Zbigniew Śwircz - Dyrektor Departamentu ds. Usuwania Skutków Klęsk Żywiołowych w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, który podkreślił podczas zorganizowanej przez powiat konferencji osuwiskowej, że żaden z wniosków składanych przez powiat brzozowski nie został odrzucony. Istnieje jakaś recepta na prawidłowe napisanie wniosku?

Z. B.: Jak wszyscy, uczyliśmy się je pisać. Szlifowaliśmy systematycznie te umiejętności i oczywiście staraliśmy się spełniać kryteria wymagane w poszczególnych programach, czy precyzyjnie przedstawiać problemy, które chcieliśmy rozwiązać dzięki pozyskanym pieniądzom.

 

S. Cz.: Za ich wykorzystywanie z kolei chwalił nasz powiat obecny Minister Obrony Narodowej, a wcześniej Sekretarz Stanu w MSWiA – Tomasz Siemoniak w czasie wizyty w Brzozowie. Stwierdził wówczas, że jak przyznaje środki dla powiatu brzozowskiego, to jest przekonany, że zostaną prawidłowo wydane. Stanowi to takie pozytywne podsumowanie Pańskiej działalności w tym zakresie.

Z. B.: Bardzo się cieszymy z pochlebnych opinii. Pokazują one, że to co robimy jest zauważalne i doceniane. Tym bardziej, że powyższe cytaty dotyczą w zasadzie istoty samorządowej działalności.

 

S. Cz.: Jeśli chodzi o racjonalne wydawanie pieniędzy, to jesteśmy równie skuteczni, co przy ich pozyskiwaniu. Potwierdza to minimalne zadłużenie powiatu, dające pierwsze miejsce w tej klasyfikacji w województwie podkarpackim.

Z. B.: Robimy wszystko, żeby rządzić po gospodarsku. Potwierdzeniem niech będzie likwidacja ciągu sześciu osuwisk w Przysietnicy, gdzie pierwszy kosztorys zakładał wydanie na ten cel 27 milionów złotych. Po negocjacjach, zmianie projektanta zeszliśmy do kwoty nieco przekraczającej 9 milionów. Nie szastamy więc pieniędzmi. Wydajemy je zasadnie, ściśle wedle potrzeb. Dodam jeszcze, że udział środków zewnętrznych w inwestycjach drogowych i osuwiskowych kształtuje się od 8 lat średnio na poziomie około 75 procent.

 

S. Cz.: Pozostając przy zewnętrznych opiniach, to nie sposób pominąć tych dotyczących brzozowskiego szpitala. Naukowe autorytety stawiają brzozowską onkologię wśród najważniejszych ośrodków w Polsce. Wnioskuje Pan po tych wszystkich głosach, że w ciągu ostatnich 10 lat udało się w powiecie naprawdę sporo dokonać?

Z. B.: Cieszę się z nich, ale nie upajam się nimi. Twardo stąpam po ziemi i myślę cały czas o nowych zadaniach. Ich realizacja wiąże się z poprawą jakości życia mieszkańców naszego powiatu. Więcej satysfakcji sprawia mi na przykład fakt, że ludzie mogą jeździć po lepszych drogach, czy leczyć się w szpitalu zatrudniającym znakomitych fachowców i wyposażonym w specjalistyczny sprzęt, potrzebny do skuteczniejszego ratowania zdrowia i życia pacjentów. To dla mnie zdecydowanie ważniejsze od przyjmowania pochwał.

 

S. Cz.: Są szanse, żeby problem bezrobocia w powiecie brzozowskim przynajmniej w jakiejś części rozwiązać?

Z. B.: Przydałaby się jakaś inicjatywa odgórna, rządowa. Na przykład nawiązująca do lat międzywojennych, kiedy to utworzono Centralny Okręg Przemysłowy, przyczyniający się do zmniejszenia bezrobocia w najbiedniejszych częściach Polski. W obecnej sytuacji z naszej strony możliwe jest w zasadzie tylko przeciwdziałanie skutkom bezrobocia. Organizowanie szkoleń, przeznaczanie środków na podjęcie działalności gospodarczej przez osoby bezrobotne, czy wyposażanie lub doposażanie stanowisk pracy dla osób bezrobotnych. Przykładowo w roku 2012 na aktywizację osób bezrobotnych Powiatowy Urząd Pracy w Brzozowie przeznaczył kwotę prawie 9 milionów 400 tysięcy złotych. Na ten sam cel, w roku 2013, brzozowski Powiatowy Urząd Pracy przeznaczy ponad 12 milionów złotych. Wydatki na zasiłki dla bezrobotnych w ubiegłym roku wyniosły około 13 milionów złotych. Ponadto w roku 2012 na staże skierowano 650 osób i wydatkowano na ten cel 3 miliony 200 tysięcy złotych, na roboty publiczne 117 osób, co kosztowało 690 tysięcy złotych, z prac interwencyjnych skorzystało 137 osób (koszt 490 tysięcy złotych). Z dotacji na podjęcie działalności gospodarczej skorzystało natomiast 120 osób, co wyniosło 2 miliony 200 tysięcy złotych. Doposażono 132 stanowiska pracy za kwotę 2 miliony 300 tysięcy złotych, a przeszkolonych zostało 178 osób za kwotę 470 tysięcy złotych.

 

S. Cz.: Jakie ma Pan plany na najbliższy czas?

Z. B.: Sprawy najważniejsze, to termomodernizacja internatu przy Specjalnym Ośrodku Szkolno - Wychowawczym w Brzozowie i budowa przy tej placówce sali gimnastycznej. Tradycyjnie poprawa stanu dróg, a ponadto budowa chodników przy drogach powiatowych.

 

S. Cz.: Myśli Pan już o jubileuszu 15-lecia starostowania?

Z. B.: Na razie nie. Skupiam się na bieżącym rozwiązywaniu spraw. Właśnie skuteczność rozwiązywania problemów wpłynie bezpośrednio na decyzje podejmowane w przyszłości.

 

Rozmawiał: Sebastian Czech

(przedruk ze strony www.powiatbrzozow.pl – zamieszczamy za zgodą autora)

Powrót na górę

Gmina Brzozów

  • Brzozów
  • Górki
  • Grabownica Starzeńska
  • Humniska
  • Przysietnica
  • Stara Wieś
  • Turze Pole
  • Zmiennica
  •  

Gmina Domaradz

  • Domaradz 
  • Barycz
  • Golcowa

Gmina Dydnia

  • Dydnia
  • Grabówka
  • Hroszówka
  • Jabłonka
  • Jabłonica Ruska
  • Końskie
  • Krzemienna
  • Krzywe
  • Niebocko
  • Niewistka
  • Obarzym
  • Temeszów
  • Ulucz
  • Witryłów
  • Wydrna

Gmina Haczów

  • Buków
  • Haczów
  • Jabłonica Polska
  • Jasionów
  • Malinówka
  • Trześniów
  • Wzdów

Gmina Jasienica Rosielna

  • Jasienica Rosielna
  • Blizne
  • Orzechówka
  • Wola Jasienicka
  •  

Gmina Nozdrzec

  • Nozdrzec
  • Hłudno
  • Huta Poręby
  • Izdebki
  • Siedliska
  • Wara
  • Wesoła
  • Wołodź

Gmina Dynów

  • Dynów
  • Bachórz
  • Dąbrówka Starzeńska
  • Dylągówka
  • Harta
  • Laskówka
  • Łubno
  • Pawłokoma
  • Ulanica
  • Wyręby
  •  

Powiat

  • Warto zobaczyć
  • Inne zdjęcia
  • Regionalne